wtorek, 6 marca 2012

Zima, zima, zima!

W końcu nadeszła nasza długo wyczekiwana zima, taka jaka powinna być - mroźna i śnieżna. Nadii nos oczywiście 24h na dobę przy ziemi, a jej migające, bursztynowe oczy wpatrujące się w odblaskowy biały śnieg - to jest to! Mnie napadł tak straszny leń, że to moja mama była skazana na częściowe wychodzenie z Nadii. Minę miała krzywą, ale długo prosić się jej nie trzeba było by to właśnie ona wyszła z naszym, tak właśnie NASZYM psem. Coraz rzadziej gościmy w naszym parku. Wydaje się jakiś taki pusty, oschły, zimny, aż nie chce się tam iść.. Jednak my mamy tak podzielone - ja wychodzę, mama gotuje i podaje.. Hmm, może przez to taki pulpet jest? Możliwe - nie wiem, nie kontroluję podawanej dawki jedzenia przez moją mamę.. Muszę przyznać, że ludzie widzą poprawę w jej sylwetce, oczywiście na dobre.. W sensie, że ma "wcięcie", ale czy ja wiem czy aż tak schudła? Wagowo na pewno nie.. Waży tak jak ważyła 37.8 - niestety. To waga ze stycznia, a teraz mamy marzec, możliwe że schudła. Trzeba chyba będzie znów urządzić małą wycieczkę do zoologicznego na zważenie. Tak, tak mamy zoologiczny razem z weterynarzem. . Na koniec dodam, że zaczynamy bawić się w zaprzęg. Podpinane są dwa psy: Nadia i Xara, jak na razie ciągną puste sanki - ponieważ nie mają badań na stawy i nie chcemy im krzywdy wyrządzić. Czas na zdjęcia z serii "zimowa Nadia".


Zima 2008!
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz